Blondyn zrelaksował się,
rozsiadając się wygodnie na sofie i popijając czerwone wino. Spojrzał na śpiącą
dziewczynę, której głowa znajdowała się na jego kolanach. Była jego całym
światem. Miała w sobie to coś, co sprawiało, że miał nadzieję na lepsze jutro.
Delikatnym ruchem odgarnął włosy z jej twarzy, po czym wysunął spod niej i
wygodnie ją ułożył, opuszczając pokój w którym się znajdowali. Była to
sypialnia Dracona, znajdująca się w Posiadłości Malfoyów. Ściany były szare, a
światło bijące przez okno znajdujące się prawie na całej ścianie przysłaniały
zasłony w kolorze ciemnej zieleni. Obok znajdowała się sofa, na której właśnie
odpoczywała Hermiona, a następnie barek, w którym Malfoy przechowywał swoje
trunki. Przeciwną ścianę przysłaniało łóżko, na którym mogłoby się zmieścić
pięć osób. Pościel przedstawiała barwy Slytherinu – była w srebrno zielone
pasy. Miał wrażenie, że w tym całym, ponurym pokoju jedynie od Gryfonki biła
jakiekolwiek pozytywne emocje. Westchnął cicho, spoglądając na nią czule, po
czym ruszył w stronę sypialni jego matki.
- O, Draco, wejdź proszę. – odparła ciepłym głosem Narcyza, zaciskając w dłoniach ruchome zdjęcia, przedstawiające ją samą u boku Lucjusza. Po wyrazie jej twarzy można było wywnioskować, że bardzo cierpi z powodu utraty męża. Chłopak spoglądnął kamiennym wyrazem twarzy na fotografie czując, jak coś ściska jego serce. Było to poczucie winy, które nie dawało spokoju młodemu Malfoyowi.
- To moja wina. – mruknął, gubiąc wzrok w kieliszku wina, który nadal trzymał – Przez moje nieposłuszeństwo naraziłem naszą rodzinę na...
- To nie Twoja wina, synu. – przerwała kobieta, zbliżając się do niego i przytulając go – Twoim zadaniem było pomóc Śmierciożercom i przykro mi, że musiałeś to wszystko przeżywać. Byłeś stanowczo za młody na przyjęcie takiego ciężaru na swoje ramiona. – ciągnęła kojącym głosem, który w pewien sposób uspokajał rozkołatane nerwy chłopaka.
- Przeze mnie zginął ojciec. – mruknął z wyraźnym poczuciem winy, nie odwzajemniając uścisku matki.
- Lucjusz, on... Sam popełnił wiele błędów, przez które skończyło się to tak, a nie inaczej. – poczuła, jak jej dłonie zadrżały w niekontrolowany sposób - Nie obwiniaj się, Draco. Cieszę się, że Tobie i Twojej Hermionie nic się nie stało. – poklepała go matczynym gestem po piersi, poprawiając marynarkę, po czym powróciła do swoich zajęć.
Słysząc te słowa, usta Dracona drgnęły i niepewnie uśmiechnął się. Zaskoczony słowami matki, spojrzał na nią z wyraźnym zadowoleniem. Przecież od tego to wszystko się zaczęło. Przekonany, że jego rodzina nigdy nie zaakceptuje miłości jego życia, powstrzymywał się od jakiegokolwiek kontaktu z Gryfonką, a wręcz posunął do nienawiści. Upijając łyk wina odwrócił się w stronę wyjścia, nie pozbywając się uśmiechu ze swojej twarzy. Poczuł, że jakoś mu lżej.
- O, Draco, wejdź proszę. – odparła ciepłym głosem Narcyza, zaciskając w dłoniach ruchome zdjęcia, przedstawiające ją samą u boku Lucjusza. Po wyrazie jej twarzy można było wywnioskować, że bardzo cierpi z powodu utraty męża. Chłopak spoglądnął kamiennym wyrazem twarzy na fotografie czując, jak coś ściska jego serce. Było to poczucie winy, które nie dawało spokoju młodemu Malfoyowi.
- To moja wina. – mruknął, gubiąc wzrok w kieliszku wina, który nadal trzymał – Przez moje nieposłuszeństwo naraziłem naszą rodzinę na...
- To nie Twoja wina, synu. – przerwała kobieta, zbliżając się do niego i przytulając go – Twoim zadaniem było pomóc Śmierciożercom i przykro mi, że musiałeś to wszystko przeżywać. Byłeś stanowczo za młody na przyjęcie takiego ciężaru na swoje ramiona. – ciągnęła kojącym głosem, który w pewien sposób uspokajał rozkołatane nerwy chłopaka.
- Przeze mnie zginął ojciec. – mruknął z wyraźnym poczuciem winy, nie odwzajemniając uścisku matki.
- Lucjusz, on... Sam popełnił wiele błędów, przez które skończyło się to tak, a nie inaczej. – poczuła, jak jej dłonie zadrżały w niekontrolowany sposób - Nie obwiniaj się, Draco. Cieszę się, że Tobie i Twojej Hermionie nic się nie stało. – poklepała go matczynym gestem po piersi, poprawiając marynarkę, po czym powróciła do swoich zajęć.
Słysząc te słowa, usta Dracona drgnęły i niepewnie uśmiechnął się. Zaskoczony słowami matki, spojrzał na nią z wyraźnym zadowoleniem. Przecież od tego to wszystko się zaczęło. Przekonany, że jego rodzina nigdy nie zaakceptuje miłości jego życia, powstrzymywał się od jakiegokolwiek kontaktu z Gryfonką, a wręcz posunął do nienawiści. Upijając łyk wina odwrócił się w stronę wyjścia, nie pozbywając się uśmiechu ze swojej twarzy. Poczuł, że jakoś mu lżej.