Kiedy bliska nam osoba umiera uświadamiamy sobie, jak nasze życie jest krótkie i nietrwałe. To, jak wiele wydarzeń nie jest zależnych od naszych czynów. Hermiona Granger uświadomiła sobie jednak, że jej wybory miały bardzo zły wpływ na kolejne wydarzenia. Spoglądając na martwe ciało przyjaciela, czuła się współwinna temu morderstwu. To ona mogła znaleźć się na jego miejscu. Tłum Śmierciożerców znajdujący się na placu zniszczonej szkoły zaczął chichotać, uczniowie cicho szlochać, a Draco Malfoy drżał w bezruchu, raz po raz spoglądając na dziewczynę.
- I tak bym jej nie zabił. - syknął Voldemort, kręcąc się koło gryfonki - Jest zbyt wartościową osobą.
- Co masz na myśli, Panie? - szepnęła Bellatrix, ze zdziwieniem spoglądając na zmizerniałą dziewczynę pogrążoną w smutku, której wzrok wbity był w ziemię.
- Jeszcze nie czas, Bello. Jeszcze nie czas... - mruknął, po czym zastygnął w bezruchu, spoglądając na Harry'ego Pottera, który stał na własnych nogach - żywy. W tym momencie Czarny Pan poczuł potworne osłabienie.
Młody czarodziej użył wcześniej Kamienia Wskrzeszenia, który otrzymał w spadku po zmarłym profesorze Dumbledorze. Przyzywając swoich bliskich, był w stanie powrócić do świata żywych. Ujmując różdżkę w swoją rękę wycelował w Voldemorta, czym spowodował dalszą walkę Śmierciożerców i Hogwartu. W tym samym czasie Draco zdał sobie sprawę, że nadeszła pora w której musi udowodnić, po której stronie walczy.
piątek, 29 kwietnia 2016
czwartek, 21 kwietnia 2016
Rozdział VII: Avada Kedavra
Naturą każdego człowieka jest to, że boi się śmierci. W obliczu
walki człowiek uświadamia sobie, że to właśnie ona jest jego największym
wrogiem. Istotne jednak jest to, czyjej śmierci się boimy. Milczące
sylwetki uczniów Hogwartu z przerażeniem obserwowały hordę zbliżających
się Śmierciożerców, wśród której znajdował się Hagrid. Olbrzym niósł na
swoich rękach bezwładne ciało Harry'ego Pottera, podczas gdy ich
przeciwnicy wybuchali śmiechem i wiwatowali, ciesząc się ze śmierci
chłopaka.
- Harry Potter nie żyje! - wykrzyczał Voldemort, śmiejąc się prosto w twarze swoich wrogów.
Bellatrix Lestrange od razu otrzymała wiadomość o śmierci chłopca. Podekscytowana faktem, iż nadszedł czas, aby stawiła się na miejscu walki, spojrzała na obolałą Hermionę Granger, leżącą na posadzce w wielkiej posiadłości. Jej płytki i słaby oddech uświadomił ją, że dziewczyna ledwo trzyma się przy życiu.
- Harry Potter nie żyje! - wykrzyczał Voldemort, śmiejąc się prosto w twarze swoich wrogów.
Bellatrix Lestrange od razu otrzymała wiadomość o śmierci chłopca. Podekscytowana faktem, iż nadszedł czas, aby stawiła się na miejscu walki, spojrzała na obolałą Hermionę Granger, leżącą na posadzce w wielkiej posiadłości. Jej płytki i słaby oddech uświadomił ją, że dziewczyna ledwo trzyma się przy życiu.
sobota, 16 kwietnia 2016
Rozdział VI: Cruciatus
Po śmierci Dumbledore'a nic nie było już takie samo w Hogwarcie. Korytarze nie były już przepełnione grupami rozweselonych uczniów, Wielka Sala nie była już miejscem przeznaczonym na dyrektorskie ogłoszenia, a wszystkim, którzy znajdowali się w Szkole Magii i Czarodziejstwa zniknęły z twarzy jakiekolwiek emocje.
- Hogwart nie jest już bezpieczny. - wyznała McGonagall, siedząc przy biurku należącym do dyrektora, pełniąc jego tymczasową funkcję. W dłoniach obracała filiżankę po kawie - Nadszedł czas wojny.
- Cholibka! - warknął Hagrid, zaciskając pięści - Obronimy Hogwart, choćby nie wiem co!
- To nie będzie takie łatwe - westchnęła, wstając od stołu i spoglądając na portret Albusa - Oni już się zbliżają...
Tymczasem Hermiona Granger, obracając w dłoniach srebrną spinkę i wpatrując się w okno, wyczekiwała jakichkolwiek wieści od swoich przyjaciół. Uświadamiając sobie jak bardzo bezużytecznie się czuje, pogrążała się w coraz to gorszej złości. Podnosząc się z fotela, spojrzała ostatni raz na ściany w swoim pokoju. Jego wystrój był bardzo dziewczęcy. Liliowe ściany zapełnione były plakatami, obrazami i wycinkami z "Proroka Codziennego", a półki wypełnione zbiorami książek. Zabierając torebkę znajdującą się na wielkim, śnieżnobiałym łóżku, zacisnęła swoje dłonie, a jej twarz pokryło zdeterminowanie.
- Nie wytrzymam już. - warknęła pod nosem.
- Hogwart nie jest już bezpieczny. - wyznała McGonagall, siedząc przy biurku należącym do dyrektora, pełniąc jego tymczasową funkcję. W dłoniach obracała filiżankę po kawie - Nadszedł czas wojny.
- Cholibka! - warknął Hagrid, zaciskając pięści - Obronimy Hogwart, choćby nie wiem co!
- To nie będzie takie łatwe - westchnęła, wstając od stołu i spoglądając na portret Albusa - Oni już się zbliżają...
Tymczasem Hermiona Granger, obracając w dłoniach srebrną spinkę i wpatrując się w okno, wyczekiwała jakichkolwiek wieści od swoich przyjaciół. Uświadamiając sobie jak bardzo bezużytecznie się czuje, pogrążała się w coraz to gorszej złości. Podnosząc się z fotela, spojrzała ostatni raz na ściany w swoim pokoju. Jego wystrój był bardzo dziewczęcy. Liliowe ściany zapełnione były plakatami, obrazami i wycinkami z "Proroka Codziennego", a półki wypełnione zbiorami książek. Zabierając torebkę znajdującą się na wielkim, śnieżnobiałym łóżku, zacisnęła swoje dłonie, a jej twarz pokryło zdeterminowanie.
- Nie wytrzymam już. - warknęła pod nosem.
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
Rozdział V: Crucio
Z jednej strony, życie gryfonki zaczęło się w pewien sposób układać.
Znalazła ona wspólny język z Malfoyem, co kilka miesięcy wcześniej mogło jej się
wydawać niewykonalne. Zaliczała to więc do swoich małych sukcesów czując, że właśnie
tego brakowało jej w życiu. Z drugiej strony czuła jednak, że tracąc dobre
relacje ze swoimi przyjaciółmi, którym nie odstępowała kroku, straciła cząstkę
siebie. Strach powodowała u niej myśl, że Lucjusz Malfoy depcze młodym po
piętach. Sama nie była właściwie pewna, czy uczucie którym darzyła Dracona można by nazwać miłością. Niemniej jednak miała świadomość, że jego ojciec
nie zaakceptuje nawet tego niejasnego uczucia.
- Draco, śpisz? – szepnęła, kierując swój wzrok na ślizgona – Nie mogę zasnąć.
- Co, mam Ci zaśpiewać kołysankę? – warknął. W jego głosie dało się słyszeć zmęczenie – Jak nie możesz zasnąć, to przynajmniej pozwól na to innym. – wymamrotał, po czym przyjął wygodniejszą pozycję do snu.
Gryfonka fuknęła w odpowiedzi, po czym rozglądnęła się po pomieszczeniu. Dom, w którym się znajdowali nie był bogato wyposażony. Pomieszczenie oświetlone było kilkoma świecami, które udało jej się wcześniej znaleźć. Światło odbijało się od drewnianej podłogi, po czym padało na starą, burgundową sofę - wystarczająco dużą, aby pomieściła dwie osoby. Na ścianach znajdowały się obrazy, których ramy uległy zniszczeniu, a płótna zdawały się być rozdrapane. Pod ścianami znajdowały się szafka oraz stół jadalniany, gdzie dziewczyna zdążyła rozłożyć swoje bagaże.
- Nie wierzę, że możesz spać w takim momencie! – odparła po dłuższej chwili. Chłopak westchnął, po czym powrócił do pozycji siedzącej i spojrzał na Hermionę.
- Draco, śpisz? – szepnęła, kierując swój wzrok na ślizgona – Nie mogę zasnąć.
- Co, mam Ci zaśpiewać kołysankę? – warknął. W jego głosie dało się słyszeć zmęczenie – Jak nie możesz zasnąć, to przynajmniej pozwól na to innym. – wymamrotał, po czym przyjął wygodniejszą pozycję do snu.
Gryfonka fuknęła w odpowiedzi, po czym rozglądnęła się po pomieszczeniu. Dom, w którym się znajdowali nie był bogato wyposażony. Pomieszczenie oświetlone było kilkoma świecami, które udało jej się wcześniej znaleźć. Światło odbijało się od drewnianej podłogi, po czym padało na starą, burgundową sofę - wystarczająco dużą, aby pomieściła dwie osoby. Na ścianach znajdowały się obrazy, których ramy uległy zniszczeniu, a płótna zdawały się być rozdrapane. Pod ścianami znajdowały się szafka oraz stół jadalniany, gdzie dziewczyna zdążyła rozłożyć swoje bagaże.
- Nie wierzę, że możesz spać w takim momencie! – odparła po dłuższej chwili. Chłopak westchnął, po czym powrócił do pozycji siedzącej i spojrzał na Hermionę.
czwartek, 7 kwietnia 2016
Rozdział IV: Salvio Hexia
Życie składa się z
chwil, które są ulotne. Z ułamków sekund, w których czuje się, że ''Teraz jest
idealnie''. Z momentów, których nie zamieniłoby się na żadne inne. Właśnie teraz,
Draco Malfoy uświadomił sobie, że ta chwila należy do najlepszych momentów w
jego życiu. Tańcząc wśród innych uczniów razem ze swoją partnerką, czuł się
spełniony. Z drugiej strony wiedział jednak, że jego uczucie nie jest odwzajemnione.
Jej zależało jedynie na otrzymaniu odpowiedzi, której on nie mógł wyjawić ze
względu na jej bezpieczeństwo. Hermiona impulsywnie ścisnęła w dłoni kawałek
jego marynarki.
- Hmm? Nie podoba Ci się bal? – mruknął.
- Nie o to chodzi...Ron na nas patrzy. – wyszeptała zmartwiona. Ten odpowiedział jej zadziornym uśmiechem.
- Wybierając się ze mną musiałaś liczyć się z takimi spojrzeniami, Granger. – odparł, obracając partnerkę w tańcu – Kto by się spodziewał, że Draco Malfoy zaprosi mugolaczkę jako partnerkę?
- Zamknij się, Malfoy. – warknęła.
- No no, Granger, widzę że chcesz ze mną wygrać! – zaśmiał się.
- A Ty skutecznie mi to ułatwiasz. – odrzekła.
sobota, 2 kwietnia 2016
Rozdział III - Periculum
Na niebie zawisły deszczowe chmury ukrywając jego błękit, a okna pokrywała niezliczona ilość kropel. Dziewczyna obserwowała dryfujące obłoki, myślami wracając do ostatnich wydarzeń. Słowa Ginny utkwiły w jej pamięci. "Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać. On jest jedyną osobą, która może Ci pomóc". Tylko on mógł pomóc gryfonce w odnalezieniu prawdy. Tylko i wyłącznie on był w posiadaniu brakujących puzzli w układance. Przygryzając wargę, rozmyślała co zrobić dalej.
- Okropna pogoda, co? - mruknął, dosiadając się do stolika w bibliotece - Nie mamy wiele czasu. Jeśli ktoś nas zobaczy, zaczną plotkować.
- Malfoy... - westchnęła - Musisz mi pomóc.
- Tak jak obiecałem, przysługa za przysługę, Granger. Odwdzięczę się za uratowanie mi życia - odpowiedział, uciekając wzrokiem - Czego potrzebujesz?
- Oddaj mi moje wspomnienia, Malfoy.
Zamilknął na moment.
- Nigdy. - warknął.
Subskrybuj:
Posty (Atom)