piątek, 15 lipca 2016

Rozdział X: Colloportus

    Z drzew zaczęły spadać pierwsze jesienne liście, mimo to wiatr nadal był ciepły i przyjemny. Od wojny minęło już sporo czasu, a Hogwart ponownie zaskakiwał swoim wyglądem, gotowy na przybycie uczniów. Hermiona bez zastanowienia zdecydowała się na kontynuację nauki, a więc z uśmiechem przywitała miejsce, które często nazywała drugim domem. Harry również nie zrezygnował z tej okazji, jednak brak jego najlepszego przyjaciela dawał się we znaki. Nerwowo zacisnął dłoń, za którą trzymał Ginny, spoglądając na szkołę z wyraźnym żalem w oczach.

- Bez niego już nie będzie tak samo. – mruknął, po czym wspólnie z dwoma gryfonkami ruszyli w stronę Wielkiej Sali.

Niewiele uczniów zdecydowało się na kontynuację nauki, co sprawiło jedynie tyle, że siódmoroczni stanowili zdecydowaną mniejszość. Fala nowych uczniów zaczęła zalewać całą salę, kiedy białowłosy ślizgon przyglądał się wszystkiemu z daleka, opierając o ścianę ze skrzyżowanymi rękami. Wyraźnie nie miał ochoty wracać do tego miejsca. Sam uważał, że ostatni rok spędzony w Hogwarcie będzie dla niego jedynie udręką, po prostu uległ prośbie Hermiony Granger, co nie do końca sprawiało mu radość. Na jego twarzy pojawił się wyraźny grymas. „Ledwo dała się zaobrączkować, a już chce mną rządzić!" – pomyślał, mimowolnie uśmiechając się od ucha do ucha. Witając się z Zabinim, Crabbem i Goylem, ruszył w stronę rozpoczynającej się ceremonii.

czwartek, 9 czerwca 2016

Rozdział IX: Nox

   Blondyn zrelaksował się, rozsiadając się wygodnie na sofie i popijając czerwone wino. Spojrzał na śpiącą dziewczynę, której głowa znajdowała się na jego kolanach. Była jego całym światem. Miała w sobie to coś, co sprawiało, że miał nadzieję na lepsze jutro. Delikatnym ruchem odgarnął włosy z jej twarzy, po czym wysunął spod niej i wygodnie ją ułożył, opuszczając pokój w którym się znajdowali. Była to sypialnia Dracona, znajdująca się w Posiadłości Malfoyów. Ściany były szare, a światło bijące przez okno znajdujące się prawie na całej ścianie przysłaniały zasłony w kolorze ciemnej zieleni. Obok znajdowała się sofa, na której właśnie odpoczywała Hermiona, a następnie barek, w którym Malfoy przechowywał swoje trunki. Przeciwną ścianę przysłaniało łóżko, na którym mogłoby się zmieścić pięć osób. Pościel przedstawiała barwy Slytherinu – była w srebrno zielone pasy. Miał wrażenie, że w tym całym, ponurym pokoju jedynie od Gryfonki biła jakiekolwiek pozytywne emocje. Westchnął cicho, spoglądając na nią czule, po czym ruszył w stronę sypialni jego matki.

- O, Draco, wejdź proszę. – odparła ciepłym głosem Narcyza, zaciskając w dłoniach ruchome zdjęcia, przedstawiające ją samą u boku Lucjusza. Po wyrazie jej twarzy można było wywnioskować, że bardzo cierpi z powodu utraty męża. Chłopak spoglądnął kamiennym wyrazem twarzy na fotografie czując, jak coś ściska jego serce. Było to poczucie winy, które nie dawało spokoju młodemu Malfoyowi.
- To moja wina. – mruknął, gubiąc wzrok w kieliszku wina, który nadal trzymał – Przez moje nieposłuszeństwo naraziłem naszą rodzinę na...
- To nie Twoja wina, synu. – przerwała kobieta, zbliżając się do niego i przytulając go – Twoim zadaniem było pomóc Śmierciożercom  i przykro mi, że musiałeś to wszystko przeżywać. Byłeś stanowczo za młody na przyjęcie takiego ciężaru na swoje ramiona. – ciągnęła kojącym głosem, który w pewien sposób uspokajał rozkołatane nerwy chłopaka.
- Przeze mnie zginął ojciec. – mruknął z wyraźnym poczuciem winy, nie odwzajemniając uścisku matki.
- Lucjusz, on... Sam popełnił wiele błędów, przez które skończyło się to tak, a nie inaczej. – poczuła, jak jej dłonie zadrżały w niekontrolowany sposób - Nie obwiniaj się, Draco. Cieszę się, że Tobie i Twojej Hermionie nic się nie stało. – poklepała go matczynym gestem po piersi, poprawiając marynarkę, po czym powróciła do swoich zajęć.

    Słysząc te słowa, usta Dracona drgnęły i niepewnie uśmiechnął się. Zaskoczony słowami matki, spojrzał na nią z wyraźnym zadowoleniem. Przecież od tego to wszystko się zaczęło. Przekonany, że jego rodzina nigdy nie zaakceptuje miłości jego życia, powstrzymywał się od jakiegokolwiek kontaktu z Gryfonką, a wręcz posunął do nienawiści. Upijając łyk wina odwrócił się w stronę wyjścia, nie pozbywając się uśmiechu ze swojej twarzy. Poczuł, że jakoś mu lżej.

piątek, 29 kwietnia 2016

Rozdział VIII: Lumos

   Kiedy bliska nam osoba umiera uświadamiamy sobie, jak nasze życie jest krótkie i nietrwałe. To, jak wiele wydarzeń nie jest zależnych od naszych czynów. Hermiona Granger uświadomiła sobie jednak, że jej wybory miały bardzo zły wpływ na kolejne wydarzenia. Spoglądając na martwe ciało przyjaciela, czuła się współwinna temu morderstwu. To ona mogła znaleźć się na jego miejscu. Tłum Śmierciożerców znajdujący się na placu  zniszczonej szkoły zaczął chichotać, uczniowie cicho szlochać, a Draco Malfoy drżał w bezruchu, raz po raz spoglądając na dziewczynę.

- I tak bym jej nie zabił. - syknął Voldemort, kręcąc się koło gryfonki - Jest zbyt wartościową osobą.
- Co masz na myśli, Panie? - szepnęła Bellatrix, ze zdziwieniem spoglądając na zmizerniałą dziewczynę pogrążoną w smutku, której wzrok wbity był w ziemię.
- Jeszcze nie czas, Bello. Jeszcze nie czas... - mruknął, po czym zastygnął w bezruchu, spoglądając na Harry'ego Pottera, który stał na własnych nogach - żywy. W tym momencie Czarny Pan poczuł potworne osłabienie.

Młody czarodziej użył wcześniej Kamienia Wskrzeszenia, który otrzymał w spadku po zmarłym profesorze Dumbledorze. Przyzywając swoich bliskich, był w stanie powrócić do świata żywych. Ujmując różdżkę w swoją rękę wycelował w Voldemorta, czym spowodował dalszą walkę Śmierciożerców i Hogwartu. W tym samym czasie Draco zdał sobie sprawę, że nadeszła pora w której musi udowodnić, po której stronie walczy.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Rozdział VII: Avada Kedavra

   Naturą każdego człowieka jest to, że boi się śmierci. W obliczu walki człowiek uświadamia sobie, że to właśnie ona jest jego największym wrogiem. Istotne jednak jest to, czyjej śmierci się boimy. Milczące sylwetki uczniów Hogwartu z przerażeniem obserwowały hordę zbliżających się Śmierciożerców, wśród której znajdował się Hagrid. Olbrzym niósł na swoich rękach bezwładne ciało Harry'ego Pottera, podczas gdy ich przeciwnicy wybuchali śmiechem i wiwatowali, ciesząc się ze śmierci chłopaka.

- Harry Potter nie żyje! - wykrzyczał Voldemort, śmiejąc się prosto w twarze swoich wrogów.

Bellatrix Lestrange od razu otrzymała wiadomość o śmierci chłopca. Podekscytowana faktem, iż nadszedł czas, aby stawiła się na miejscu walki, spojrzała na obolałą Hermionę Granger, leżącą na posadzce w wielkiej posiadłości. Jej płytki i słaby oddech uświadomił ją, że dziewczyna ledwo trzyma się przy życiu.

sobota, 16 kwietnia 2016

Rozdział VI: Cruciatus

   Po śmierci Dumbledore'a nic nie było już takie samo w Hogwarcie. Korytarze nie były już przepełnione grupami rozweselonych uczniów, Wielka Sala nie była już miejscem przeznaczonym na dyrektorskie ogłoszenia, a wszystkim, którzy znajdowali się w Szkole Magii i Czarodziejstwa zniknęły z twarzy jakiekolwiek emocje.

- Hogwart nie jest już bezpieczny. - wyznała McGonagall, siedząc przy biurku należącym do dyrektora, pełniąc jego tymczasową funkcję. W dłoniach obracała filiżankę po kawie - Nadszedł czas wojny.
- Cholibka! - warknął Hagrid, zaciskając pięści - Obronimy Hogwart, choćby nie wiem co!
- To nie będzie takie łatwe - westchnęła, wstając od stołu i spoglądając na portret Albusa - Oni już się zbliżają...

Tymczasem Hermiona Granger, obracając w dłoniach srebrną spinkę i wpatrując się w okno, wyczekiwała jakichkolwiek wieści od swoich przyjaciół. Uświadamiając sobie jak bardzo bezużytecznie się czuje, pogrążała się w coraz to gorszej złości. Podnosząc się z fotela, spojrzała ostatni raz na ściany w swoim pokoju. Jego wystrój był bardzo dziewczęcy. Liliowe ściany zapełnione były plakatami, obrazami i wycinkami z "Proroka Codziennego", a półki wypełnione zbiorami książek. Zabierając torebkę znajdującą się na wielkim, śnieżnobiałym łóżku, zacisnęła swoje dłonie, a jej twarz pokryło zdeterminowanie.

- Nie wytrzymam już. - warknęła pod nosem.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Rozdział V: Crucio

   Z jednej strony, życie gryfonki zaczęło się w pewien sposób układać. Znalazła ona wspólny język z Malfoyem, co kilka miesięcy wcześniej mogło jej się wydawać niewykonalne. Zaliczała to więc do swoich małych sukcesów czując, że właśnie tego brakowało jej w życiu. Z drugiej strony czuła jednak, że tracąc dobre relacje ze swoimi przyjaciółmi, którym nie odstępowała kroku, straciła cząstkę siebie. Strach powodowała u niej myśl, że Lucjusz Malfoy depcze młodym po piętach. Sama nie była właściwie pewna, czy uczucie którym darzyła Dracona można by nazwać miłością. Niemniej jednak miała świadomość, że jego ojciec nie zaakceptuje nawet tego niejasnego uczucia.

- Draco, śpisz? – szepnęła, kierując swój wzrok na ślizgona – Nie mogę zasnąć.
- Co, mam Ci zaśpiewać kołysankę? – warknął. W jego głosie dało się słyszeć zmęczenie – Jak nie możesz zasnąć, to przynajmniej pozwól na to innym. – wymamrotał, po czym przyjął wygodniejszą pozycję do snu.

Gryfonka fuknęła w odpowiedzi, po czym rozglądnęła się po pomieszczeniu. Dom, w którym się znajdowali nie był bogato wyposażony. Pomieszczenie oświetlone było kilkoma świecami, które udało jej się wcześniej znaleźć. Światło odbijało się od drewnianej podłogi, po czym padało na starą, burgundową sofę - wystarczająco dużą, aby pomieściła dwie osoby. Na ścianach znajdowały się obrazy, których ramy uległy zniszczeniu, a płótna zdawały się być rozdrapane. Pod ścianami znajdowały się szafka oraz stół jadalniany, gdzie dziewczyna zdążyła rozłożyć swoje bagaże.

- Nie wierzę, że możesz spać w takim momencie! – odparła po dłuższej chwili. Chłopak westchnął, po czym powrócił do pozycji siedzącej i spojrzał na Hermionę.

czwartek, 7 kwietnia 2016

Rozdział IV: Salvio Hexia

  Życie składa się z chwil, które są ulotne. Z ułamków sekund, w których czuje się, że ''Teraz jest idealnie''. Z momentów, których nie zamieniłoby się na żadne inne. Właśnie teraz, Draco Malfoy uświadomił sobie, że ta chwila należy do najlepszych momentów w jego życiu. Tańcząc wśród innych uczniów razem ze swoją partnerką, czuł się spełniony. Z drugiej strony wiedział jednak, że jego uczucie nie jest odwzajemnione. Jej zależało jedynie na otrzymaniu odpowiedzi, której on nie mógł wyjawić ze względu na jej bezpieczeństwo. Hermiona impulsywnie ścisnęła w dłoni kawałek jego marynarki.

- Hmm? Nie podoba Ci się bal? – mruknął.
- Nie o to chodzi...Ron na nas patrzy. – wyszeptała zmartwiona. Ten odpowiedział jej zadziornym uśmiechem.
- Wybierając się ze mną musiałaś liczyć się z takimi spojrzeniami, Granger. – odparł, obracając partnerkę w tańcu – Kto by się spodziewał, że Draco Malfoy zaprosi mugolaczkę jako partnerkę?
- Zamknij się, Malfoy. – warknęła.
- No no, Granger, widzę że chcesz ze mną wygrać! – zaśmiał się.
- A Ty skutecznie mi to ułatwiasz. – odrzekła.

sobota, 2 kwietnia 2016

Rozdział III - Periculum

  Na niebie zawisły deszczowe chmury ukrywając jego błękit, a okna pokrywała niezliczona ilość kropel. Dziewczyna obserwowała dryfujące obłoki, myślami wracając do ostatnich wydarzeń. Słowa Ginny utkwiły w jej pamięci. "Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać. On jest jedyną osobą, która może Ci pomóc". Tylko on mógł pomóc gryfonce w odnalezieniu prawdy. Tylko i wyłącznie on był w posiadaniu brakujących puzzli w układance. Przygryzając wargę, rozmyślała co zrobić dalej.

- Okropna pogoda, co? - mruknął, dosiadając się do stolika w bibliotece - Nie mamy wiele czasu. Jeśli ktoś nas zobaczy, zaczną plotkować.
- Malfoy... - westchnęła - Musisz mi pomóc.
- Tak jak obiecałem, przysługa za przysługę, Granger. Odwdzięczę się za uratowanie mi życia - odpowiedział, uciekając wzrokiem - Czego potrzebujesz?
- Oddaj mi moje wspomnienia, Malfoy.

Zamilknął na moment.

- Nigdy. - warknął.

poniedziałek, 28 marca 2016

Rozdział II - Vulnera Sanentur

   Pozostawiając dziewczynę wybiegł na zewnątrz, po czym padł na kolana łkając cicho. "Przepraszam, Hermiona, musisz o mnie zapomnieć." dręczył się myślami, czując na sobie krople deszczu, spływające po jego włosach. Po raz pierwszy w życiu, czuł się najgorszy na świecie.
Gryfonka, wybudzając się po rzuconym na nią zaklęciu, zastanawiała się dlaczego znajduje się w Pokoju Życzeń. Zdezorientowana, chwiejnym krokiem wróciła do swojego dormitorium. "Nie pamiętam, żebym wychodziła z eliksirów…" rozmyślała w drodze powrotnej. "Ostatnie, co pamiętam… to rozpoczęcie lekcji z profesorem Snapem… Ale co dalej?".
Mijały dni i tygodnie, Hermiona nigdy nie wspominała przyjaciołom o tamtej 'zapomnianej nocy' z obawy o to, że zostanie odebrana jako wariatka. "To na pewno ze zmęczenia, naukę w środku nocy powinnam zastąpić snem.", myślała przekonana. Draco Malfoy znowu był dla niej jedynie Malfoyem, a jego spojrzenia powodowały jedynie negatywne emocje.

środa, 23 marca 2016

Rozdział I - Obliviate

  Każde zajęcia wyglądały dla niej podobnie. Zawsze starała się skupiać, zasługiwała na miano najpilniejszej i najlepszej uczennicy w Hogwarcie. Nigdy nie zdarzało się nic, co dezorientowałoby ją i przeszkodziło jej w nauce, aż do dziś. Jego wzrok skupiony na niej sprawił, że przez chwilę zapomniała, gdzie się znajduje. Wpatrywała się w szarookiego czarodzieja, zahipnotyzowana jego spojrzeniem. I tak, pierwszy raz w życiu, nie skupiła się na zajęciach z eliksirów.

- Panno  Granger! Proszę powtórzyć moje ostatnie słowa.  – syknął profesor Snape.
- Umm, ja...
- Odejmuję  10 punktów Gryffindorowi. – warknął – To nauczy was, aby zacząć słuchać.

W całej sali rozległ się szum, oto najlepsza uczennica Hogwartu, Hermiona Granger,  nie uważała na lekcji po raz pierwszy w swoim życiu. W tym momencie dało się usłyszeć szurnięcie krzesła, a z sali energicznym krokiem wyszedł szarooki ślizgon, Draco Malfoy. "...Czy ja właśnie zapatrzyłam się w oczy Malfoya? Przecież ja go nienawidzę..." rozmyślała gryfonka.
©