Z drzew zaczęły
spadać pierwsze jesienne liście, mimo to wiatr nadal był ciepły i
przyjemny. Od wojny minęło już sporo czasu, a Hogwart ponownie
zaskakiwał swoim wyglądem, gotowy na przybycie uczniów. Hermiona bez
zastanowienia zdecydowała się na kontynuację nauki, a więc z uśmiechem
przywitała miejsce, które często nazywała drugim domem. Harry również
nie zrezygnował z tej okazji, jednak brak jego najlepszego przyjaciela
dawał się we znaki. Nerwowo zacisnął dłoń, za którą trzymał Ginny,
spoglądając na szkołę z wyraźnym żalem w oczach.
- Bez niego już nie będzie tak samo. – mruknął, po czym wspólnie z dwoma gryfonkami ruszyli w stronę Wielkiej Sali.
Niewiele uczniów
zdecydowało się na kontynuację nauki, co sprawiło jedynie tyle, że
siódmoroczni stanowili zdecydowaną mniejszość. Fala nowych uczniów
zaczęła zalewać całą salę, kiedy białowłosy ślizgon przyglądał się
wszystkiemu z daleka, opierając o ścianę ze skrzyżowanymi rękami.
Wyraźnie nie miał ochoty wracać do tego miejsca. Sam uważał, że ostatni
rok spędzony w Hogwarcie będzie dla niego jedynie udręką, po prostu
uległ prośbie Hermiony Granger, co nie do końca sprawiało mu radość. Na
jego twarzy pojawił się wyraźny grymas. „Ledwo dała się zaobrączkować, a już chce mną rządzić!" –
pomyślał, mimowolnie uśmiechając się od ucha do ucha. Witając się z
Zabinim, Crabbem i Goylem, ruszył w stronę rozpoczynającej się
ceremonii.
Jak co roku, Tiara
Przydziału przyjmowała nowych uczniów do poszczególnych domów. W tym
roku zdawałoby się, że większość stanowili gryfoni, co uzupełniało braki
spowodowane siódmoklasistami. Malfoy nie mógł jednak oderwać wzroku od
jednej, konkretnej gryfonki, w której włosach ujrzał wpiętą srebrną
spinkę w kształcie węża. Mimowolnie uśmiechnął się nonszalancko.
- Wciąż nie mogę
uwierzyć, że Granger tak wyładniała! Pamiętam, jak w trzeciej klasie
śmialiśmy się z tych jej loków, a tu proszę! - zaśmiał się Zabini,
wyraźnie irytując Dracona. Miał rację, dziewczyna znacznie wyszczuplała
nie tracąc przy tym kobiecych kształtów. Jej włosy upięte były w
niesforny kok, który przyozdabiał prezent od młodego Malfoya. Szata
gryfonów, którą na sobie miała bardzo jej pasowała, na jej twarzy
brakowało jedynie szczerego uśmiechu.
- Zamknij się Zabini, zajmij się sobą.
- Co Cię ugryzło? – mruknął, spoglądając na sfrustrowanego przyjaciela.
- Między mną a Hermioną nie jest już tak, jak po wojnie. – wyznał, odwracając od niej wzrok.
- Zamknij się Zabini, zajmij się sobą.
- Co Cię ugryzło? – mruknął, spoglądając na sfrustrowanego przyjaciela.
- Między mną a Hermioną nie jest już tak, jak po wojnie. – wyznał, odwracając od niej wzrok.
Miał rację. Odkąd
spędzali ze sobą każdy dzień, każda wykonywana czynność wydawała się
irytować drugą osobę. Jego hipnotyzujące spojrzenie było już tylko
spojrzeniem, a jej pełne empatii gesty jedynie zwykłymi czynnościami.
Coś między nimi się wypaliło. Gryfonka przekonana, że zmiana otoczenia
pozytywnie wpłynie na ich związek sama zdecydowała o powrocie dwójki do
Hogwartu. Wierzyła, że wszystko się ułoży i między nimi znów wszystko
będzie dobrze.
- Wszystko w porządku?
Myślałem, że cieszysz się z powrotu do Hogwartu. – spojrzał ze
zmartwieniem Harry, troskliwie gładząc po ramieniu Hermionę.
- Cieszę się, nawet bardzo! – odparła z lekkim uśmiechem - Liczę, że ta zmiana otoczenia poprawi nasze relacje... – mimowolnie spojrzała w stronę ślizgona, a na jego twarzy pojawił się jego specyficzny uśmiech.
- Nie mam nic do Malfoya... - uśmiechnął się niepewnie - Ale jeśli Cię skrzywdzi to wiesz, do kogo się zwrócić.
- Dziękuje, ale gdyby nie on... Pewnie nawet by mnie tu nie było, w końcu uratował mi życie.
- Cieszę się, nawet bardzo! – odparła z lekkim uśmiechem - Liczę, że ta zmiana otoczenia poprawi nasze relacje... – mimowolnie spojrzała w stronę ślizgona, a na jego twarzy pojawił się jego specyficzny uśmiech.
- Nie mam nic do Malfoya... - uśmiechnął się niepewnie - Ale jeśli Cię skrzywdzi to wiesz, do kogo się zwrócić.
- Dziękuje, ale gdyby nie on... Pewnie nawet by mnie tu nie było, w końcu uratował mi życie.
W tej chwili dziewczyna
zorientowała się, że ani słowem nie wspomniała przyjaciołom o jej
zaręczynach. Szybkim ruchem zsunęła z palca pierścień rodowy Blacków, po
czym schowała go pewna, że jeszcze nie czas na to, aby ich o tym
poinformować. Na pewno nie chciałaby, żeby dowiedzieli się o tym
przypadkiem, zauważając pierścień na jej palcu. Odetchnęła z lekką ulgą,
po czym skupiła się na ceremonii rozpoczęcia roku.
Szkoła nie zmieniła się
pod żadnym względem. Po odbudowie wyglądała tak, jak za dawnych czasów,
co wzbudzało w niej lekką nostalgię. Uśmiechnęła się pod nosem
zmierzając w stronę dormitoriów, kiedy jej spojrzenie padło na ślizgona.
- Mogę Cię na chwilę porwać? – mruknął, chwytając za jej dłoń.
- Dobrze, panie Malfoy. – zachichotała, podążając za chłopakiem w stronę pustej sali lekcyjnej. Kiedy tylko zamknęła drzwi, chłopak rzucił się na nią i obdarzył pocałunkami na całej szyi, muskając ją delikatnie swoimi ustami.
- Aż tak się za mną stęskniłeś? – stwierdziła, lekko wzdychając.
- Jak cholera. – mruknął lekko uśmiechając się, po czym chwycił za jej lewą dłoń unosząc ją i przypierając do ściany, nie przerywając pocałunków.
- Dobrze, panie Malfoy. – zachichotała, podążając za chłopakiem w stronę pustej sali lekcyjnej. Kiedy tylko zamknęła drzwi, chłopak rzucił się na nią i obdarzył pocałunkami na całej szyi, muskając ją delikatnie swoimi ustami.
- Aż tak się za mną stęskniłeś? – stwierdziła, lekko wzdychając.
- Jak cholera. – mruknął lekko uśmiechając się, po czym chwycił za jej lewą dłoń unosząc ją i przypierając do ściany, nie przerywając pocałunków.
W tym momencie jego
wzrok utkwił na tejże właśnie dłoni. Nie dostrzegając pierścienia
zastygł w miejscu, nadal delikatnie dotykając ustami jej szyi. Wyraźnie
poirytowany, puścił dziewczynę i energicznie poprawił swoje włosy,
odwracając się od niej.
- Wstydzisz się mnie? – warknął. Dziewczyna uświadomiła sobie, do czego zmierza ta rozmowa.
- Draco, to nie tak...
- Nie przerywaj mi! – krzyknął, po czym zbliżył się do niej tak, że ich twarze dzieliły milimetry – Nie chcesz, żeby wszyscy widzieli Cię ze Śmierciożercą, to nie Twój poziom, tak?
- Posłuchaj mnie! – krzyknęła czując, jak w jej oczach pojawiają się łzy, co w pewnym stopniu pohamowało ślizgona – Nie mówiłam jeszcze Harry'emu i Ginny... Nie chcę, żeby dowiedzieli się przypadkiem.
- Przypadkiem? Najwyraźniej ten związek to jeden wielki przypadek. – odpowiedział swoim oschłym, przenikliwym głosem, po czym wyparował z sali, zostawiając dziewczynę samą.
- Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę... – westchnęła, po czym opadła na kolana i cicho załkała.
- Draco, to nie tak...
- Nie przerywaj mi! – krzyknął, po czym zbliżył się do niej tak, że ich twarze dzieliły milimetry – Nie chcesz, żeby wszyscy widzieli Cię ze Śmierciożercą, to nie Twój poziom, tak?
- Posłuchaj mnie! – krzyknęła czując, jak w jej oczach pojawiają się łzy, co w pewnym stopniu pohamowało ślizgona – Nie mówiłam jeszcze Harry'emu i Ginny... Nie chcę, żeby dowiedzieli się przypadkiem.
- Przypadkiem? Najwyraźniej ten związek to jeden wielki przypadek. – odpowiedział swoim oschłym, przenikliwym głosem, po czym wyparował z sali, zostawiając dziewczynę samą.
- Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę... – westchnęła, po czym opadła na kolana i cicho załkała.
Nowy rok szkolny
oznaczał nowe obowiązki. Szkoła potrzebowała prefektów, tak więc
nadszedł czas na ich wybór. Hermiona od zawsze chciała nim zostać,
jednak w poprzednich latach jej priorytetem była nauka, tak więc
odpuściła sobie ten obowiązek. Tym razem doszła jednak do wniosku, że
nie ma nic do stracenia. Oprócz niej znajdowało się jeszcze sporo innych
osób, które kandydowały na to stanowisko. Parkinson, której szczerze
nienawidziła za akcję na Balu Bożonarodzeniowym, Neville Longbottom,
którego obecność spowodowała że mimowolnie się roześmiała. Ten
roztargniony chłopak w żadnym stopniu nie nadawał się na prefekta.
Oprócz nich znaleźli się jeszcze Lavender Brown, Padma Patil, Ernie
Macmillan, kilka krukonek, których imienia nie znała, Luna Lovegood i...
Draco Malfoy, który słowem nie wspominał o swoich planach związanych z
byciem prefektem. Jak się szybko okazało, tego roku miało zostać wybrana
tylko czwórka. Liczba uczniów nie wskazywała na to, aby była potrzeba
wybierania ich aż ośmiu.
- Prefektów wybrałam na
podstawie najwyższych ocen i waszego zachowania, decyzja została już
podjęta. – odparła donośnym głosem Minerwa McGonagall, unosząc pergamin i
poprawiając okulary – Tak więc z Gryffindoru przydzielam pannę Hermionę
Granger.
Lekko uśmiechnęła się,
wychodząc spośród grupy innych uczniów i stanęła obok pani dyrektor.
Doskonale wiedziała, że jest najlepszą uczennicą i zostanie prefektem
nie będzie dla niej niczym trudnym, jednak jej skromność nie pozwalała
na to, by była do tego przekonana.
- Z Ravenclaw poproszę
pannę Padmę Patil. Hufflepuff, pan Ernie Macmillan – po tych słowach
uczniowie przywitali się z Hermioną i stanęli zaraz obok – W końcu
Slytherin, pan Draco Malfoy. – dodała McGonagall, po czym zwinęła
pergamin.
Chłopak posłał jedynie
swoje chłodne spojrzenie, po czym stanął obok Hermiony, kładąc rękę na
jej talii i przyciągając ją do siebie. Spowodowało to falę szeptów i
niepewnych spojrzeń, jednak on zdawał sobie nic z tego nie robić.
- Teraz nikt nie będzie
miał wątpliwości, że jesteś moja. – mruknął całując ją w czoło, czym
spowodował tylko irytację dziewczyny. Jedynym czego jej brakowało były
plotki na temat miłości Malfoya i Granger. Na dodatek, ich relacja
wydawała się rozhuśtana niczym mugolska huśtawka - raz czułość, raz
nienawiść. W głębi serca liczyła jednak, że to czułość przejmie górę.
Dzisiejsze wydarzenie zmusiło ją jednak do przyspieszenia tempa - plotki
w Hogwarcie szybko się rozchodzą, a zależało jej na bezpośrednim
przekazaniu informacji swoim przyjaciołom. „Co na to powiedzą Harry i Ginny?" rozmyślała czując, jak jej nogi trzęsą się z nerwów.
Dzień powoli dobiegał
końca, kiedy prefekci zbliżali się już późną porą do swojego
dormitorium. W centrum znajdowała się kanapa i dwa fotele, otaczające
dywan przy kominku. Na ścianach znajdowało się mnóstwo obrazów, a schody
po lewej stronie prowadziły do sypialni. Na prawo znajdowały się schody
prowadzące do słynnej łazienki prefektów. Podczas gdy Padma i Ernie
zaszyli się w swoich pokojach tłumacząc się brakiem snu czy też
rozpakowaniem bagażu, Dracon rozłożył się na kanapie i jednym ruchem
różdżki wzniecił ogień w kominku.
- No chodź, nie pogryzę
Cię... chyba. – mruknął, nie zmieniając wyrazu twarzy. Gryfonka
zbliżyła się do niego, po czym on sam przyciągnął ją do siebie i wtulił
się w nią tak, jakby miał już jej nie wypuścić – Ja, no wiesz...
Chciałem Ci powiedzieć coś ważnego. – gryfonka spojrzała na niego w
milczeniu – Przepraszam za to, co powiedziałem wcześniej. – i z miną
zbitego psa odwrócił swój wzrok, gubiąc go w martwym punkcie. Dziewczyna
uśmiechnęła się lekko, wyjmując pierścień i nasuwając go na swój palec.
- To ja przepraszam, głupio postąpiłam z ukrywaniem go. - odparła, wciąż lekko poprawiając go na swoim palcu. W tym momencie poczuła pocałunek na swojej szyi.
- Dzięki, to wiele znaczy dla takiego bezdusznego ślizgona jak ja. – uśmiechnął się, po czym ułożył tak, aby ta mogła położyć głowę na jego klatce piersiowej.
- To ja przepraszam, głupio postąpiłam z ukrywaniem go. - odparła, wciąż lekko poprawiając go na swoim palcu. W tym momencie poczuła pocałunek na swojej szyi.
- Dzięki, to wiele znaczy dla takiego bezdusznego ślizgona jak ja. – uśmiechnął się, po czym ułożył tak, aby ta mogła położyć głowę na jego klatce piersiowej.
Przez dłuższy czas
wpatrywali się w płomienie, które tliły się w kominku. Najlepiej czuli
się w swoim otoczeniu właśnie wtedy, kiedy milczeli. Liczyli, że małe
gesty Hermiony znowu będą wyjątkowe, a spojrzenia Dracona znowu będą
przyprawiać dziewczynę o rumieńce.
- To będzie dobry rok. – wyszeptała, po czym odpłynęła w krainę snu.
- Ciekawość mnie zżera żeby zobaczyć, jak komicznie zareaguje Potter, kiedy zobaczy, że zostaniesz panią Malfoy. – prychnął swoim chłodnym śmiechem, po czym zauważył, że dziewczyna już dawno go nie słucha, wtulając się w niego i zaciskając w dłoni kawałek jego marynarki – Ech, moja Granger mnie ignoruje... – syknął, po czym delikatnym ruchem wziął dziewczynę na ręce i zaniósł do sypialni, układając w łóżku i posyłając pełne troski spojrzenie.
- Ciekawość mnie zżera żeby zobaczyć, jak komicznie zareaguje Potter, kiedy zobaczy, że zostaniesz panią Malfoy. – prychnął swoim chłodnym śmiechem, po czym zauważył, że dziewczyna już dawno go nie słucha, wtulając się w niego i zaciskając w dłoni kawałek jego marynarki – Ech, moja Granger mnie ignoruje... – syknął, po czym delikatnym ruchem wziął dziewczynę na ręce i zaniósł do sypialni, układając w łóżku i posyłając pełne troski spojrzenie.
Zdawał sobie sprawę z
tego, że w szkole obowiązują ich pewne reguły, ale jego ślizgońska
natura podpowiadała mu, że Malfoyowie nigdy nikogo nie słuchają. Z
diabelskim uśmiechem ułożył się na łóżku Hermiony przytulając ją do
siebie czule, ignorując fakt, że powinien już dawno spać w swojej
własnej sypialni. „Malfoy robi to, co chce." pomyślał, po czym
jednym ruchem różdżki zamknął drzwi do sypialni. Teraz priorytetem była
dla niego naprawa związku z dziewczyną, którą kocha.
- Colloportus.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz